Obudziłam się w całkiem innym miejscu z wielkim bólem głowy, nie pamiętałam do końca co się stało. Za szybą stał jakiś chłopak, rozmawiał z policją a obok mnie siedziała mama
- Panie doktorze !! Obudziła się !! - wykrzyknęła mama przytulając mnie tak że omal mnie nie udusiła. Lekko się uśmiechnęłam, bardziej nie dałam rady, byłam w szoku.
- Gdzie ja jestem ? - pytałam rozglądając się po sali
- Spokojnie, jesteś w szpitalu, ja jestem Twoim lekarzem - powiedział facet wchodząc do sali. Trochę się uspokoiłam ale za chiny nie mogłam sobie przypomnieć co się stało.
- A... dlaczego ja tutaj jestem ? - pytałam
- Jak to dlaczego ? Nie pamiętasz ? - pytał wystraszony lekarz. Pokiwałam przecząco głową i czekałam na wyjaśnienia.
- Miałaś wypadek, wbiegłaś temu chłopakowi pod auto - powiedział już trochę spokojniej i wskazał na młodego chłopaka za szybą. Nie wiedziałam co mam robić, skądś kojarzyłam chłopaka ale nie wiedziałam z kąt. Ciągle łapałam się za głowę, ból czasami był nie do wytrzymania i łzy same cisnęły mi się do oczu. Doktor to zauważył i natychmiast podał mi jakieś leki przeciwbólowe, które i tak nie pomagały. Chciałam porozmawiać z tym chłopakiem, widziałam jak stał, był strasznie zdenerwowany.
- Prze.. Przepraszam ? - zaczęłam niepewnie
- Tak ? - odpowiedział doktor
- Czy.. mogłabym porozmawiać z tym chłopakiem ? - zapytałam
- Myślę, że tak. Tylko nie denerwuj się, jak skończy rozmawiać z policją, zawołam go tutaj - odpowiedział już nie patrząc na mnie a w jakiś plik kartek. Co chwila poprawiał okulary, zbliżał się do kartek i oddalał. Trochę mnie to dziwiło, ale nie chciałam się zadręczać, spojrzałam na siebie... Byłam cała obklejona plastrami, poobijana i pozawijana jakimiś grubymi bandażami.
- Córciu, jak się czujesz ? - pytała zatroskana mama
- Źle, nie pamiętam co się stało.... kim jest ten chłopak, który mnie potrącił ? Czemu ja mu wbiegłam pod auto ? - pytałam ze łzami w oczach. Jakieś dziwne było to uczucie, że wszyscy wokół Ciebie wiedzą co się stało, tylko nie ty...
- Na prawdę nie pamiętasz ? - zapytała z niedowierzaniem mama, ja tylko pokiwałam głową na znak, że nie. - Ojej, ah.. no pokłóciłyśmy się w kawiarni, w sumie nie wiem o co, ale bardzo się zdenerwowałaś i wybiegłaś, jak usłyszałam krzyki, klakson i hamowanie, strasznie się wystraszyłam i szybko tam pobiegłam, wtedy ty już leżałaś nieprzytomna na ziemi a obok Ciebie klęczał ten chłopak, trochę na niego nakrzyczałam, nie wiedziałam że to ty mu wbiegłaś pod koła - posmutniała.
- Mamo przepraszam, ja nie wiem dlaczego to zrobiłam, nie pamiętam, ale na pewno specjalnie bym nie wbiegła, musiałam nie zauważyć tego auta... A co z nim będzie ? - dopytywałam się
- Z kim ?
- No .. z NIM - odpowiedziałam i wskazałam na chłopaka.
- Nie wiem, policja będzie o tym myślała, nie my. Na razie musimy martwić się Tobą, ciągle nie wiem co Ci jest - odpowiedziała mama
- A myślisz że to coś poważnego ? - ciągle się dopytywałam.
- Mam nadzieję że nie - odpowiedziała szybko i podeszła do lekarza, który ciągle przeglądał plik kartek. O coś go pytała, jak zwykle tak żebym tylko ja nic nie słyszała, chciałam zapytać co ze mną ale przerwało mi pukanie w drzwi. To był ten chłopak, jak tylko go zobaczyłam, doznałam szoku. On na pewno by mnie nie potrącił, był za miły. Widziałam to po nim, trochę nogi mu się trzęsły, starał się ukryć to swoim cudownym uśmiechem. Ale ja wszystko zauważę, zaśmiałam się pod nosem, uśmiechnęłam się i poprosiłam aby wszedł.
- Hej ! Wejdź - powiedziałam
Chłopak uśmiechnął się i stanął obok mnie. Zrobiłam minę trochę jak hmmm w sumie nawet nie wiem jak co hahaah tak jakby zabiłam go wzrokiem (?) nie wiem. Chciałam żeby usiadł, a nie żeby stał jak skazaniec. W końcu nic takiego się nie stało, ja ciągle żyję.
- Siadaj ! - powiedziałam i posunęłam się aby chłopak mógł usiąść
- Dzięki - odpowiedział krótko zachrypniętym głosem
Spojrzałam na mamę i lekarza, od razu wiedzieli że chcę zostać z nim sama
- Yyy to my pójdziemy sprawdzić wyniki badań - powiedział lekarz, szturchnął ręką mamę i wyszli. Trochę mnie to rozbawiło, chłopak już trochę się oswoił (?) i zapytał
- Czemu się śmiejesz ?
- Z nich, to takie śmieszne, zresztą, mnie wszystko śmieszy, głupia jestem - odpowiedziałam i natychmiast się speszyłam.
- Nie nie jesteś, jesteś bardzo miła - odpowiedział chłopak i uśmiechnął się, znów nieziemsko
- Skąd to wiesz ? - pytałam
- Widzę..... ktoś inny na pewno wygonił by mnie, zabił, pobił i takie tam. A ty nie, ty chcesz porozmawiać - odpowiedział wgapiony w podłogę
- Czemu miałabym Cię zabić ? hahah - zaśmiałam się - przecież to moja wina, nie Twoja - dodałam
Chłopak nie odpowiedział, był smutny, widziałam to. Chciałam jakoś go rozweselić ale nie wiedziałam jak, szybki ruch i zobaczę co zrobi
- Weronika - powiedziałam uśmiechając się i podałam mu rękę. Chłopak spojrzał na mnie, trochę nie przekonany, jakby się bał, że odgryzę mu tę rękę ale w końcu się przekonał
- Dawid - odpowiedział i podał mi rękę. Od razu jakby zmieniła się atmosfera, ale ja poczułam coś dziwnego. Czułam że go znam, jego włosy... uśmiech.. imię (!) sięgałam gdzieś w dal pamięcią, ale na nic. Nie mogłam sobie przypomnieć, ale wiedziałam że na pewno jest kimś więcej niż zwykłym chłopakiem, któremu wbiegłam pod samochód. Zaczęliśmy rozmawiać, on co chwilę pytał czy wszystko w porządku, czy czegoś nie potrzebuję. W pewnym momencie do sali wszedł lekarz, miał trochę dziwną minę, nie był ani radosny, ani jakiś bardzo smutny. Dawid odruchowo wstał z łóżka a ja spojrzałam pytająco na lekarza.
- Mam wyniki badań - odpowiedział w końcu i spojrzał w kartkę, Dawid złapał mnie za rękę, ale to chyba nie było odruchowo, spojrzał nam nie przez ramię i wyszeptał - Będzie dobrze. JA tylko zdążyłam się uśmiechnąć bo chłopak wyszedł z sali i szybko dodał - Idę po wodę
Lekarz usiadł na krześle obok i zaczął
- Nie mam dobrych wiadomości, ale złych w prawdzie też nie...
W głowie miałam tysiące, a nawet setki tysięcy myśli, złych i dobrych... Co on powie ? Czy ja mam raka ? Czy będę kaleką ? Ciągłe pytania chodziły mi po głowie, przez co nie słyszałam co mówił lekarz.
- Weroniko... ? - zapytał
- Yyy tak ? tak ? Przepraszam zamyśliłam się - odpowiedziałam odrywając się od nurtujących pytań
- Tak też myślałem, więc... - odpowiedział i nagle przerwał
- To.. wie pan co mi jest ? - pytałam ciągle niepewna
- Tak wiem... Masz....
I jak ? Wiem, że nudne i trochę zepsułam, ale piszę to i ciągle śpię hahahah kolejny rozdział jutro chyba że zdążę to jeszcze dziś wieczorem, trzymajcie się ciepło ;*

Super czekam na następny <33333
OdpowiedzUsuńEkstra czuję że to będzie super opowiadanie <333 Mam nadzieje że jeszcze dzisiaj wstawisz bo nie mogę się doczekać <3333
OdpowiedzUsuńZarąbiste ja cały czas czuwam na twoim blogu i czekam na następny rozdział :*******
OdpowiedzUsuńCudowne ;*
OdpowiedzUsuńFajne.. pisz dalej.. :*/ baton
OdpowiedzUsuń