Heej już jestem, bardzo was przepraszam że te kilka dni aż tak się przedłużyło. Jak już czułam się lepiej i chciałam do was napisać nie miałam kompletnie weny. Pisałam rozdział po czym po przeczytaniu go sama zaczęłam się śmiać i wszystko usuwałam. W końcu piszę, ciągle bez pomysłów, trudno będzie spontanicznie więc za pewno nudno ;) Mam do was wielką prośbę, piszcie mi w komentarzach co może się dziać ciekawego a na pewno skorzystam z waszych propozycji ;)
Leżałam na łóżku gapiąc się w okno i spływające po nim krople deszczu, albo mamie te 5 minut się przedłużało albo mi czas tak wolno płyną. Myślałam sobie co teraz robi Dawid, czy myśli o mnie. Czy może się ze mnie śmieje. Nagle ktoś puknął mnie w ramię
- Już jestem. Trzymaj, przepraszam, że z lodówki ale była tylko taka - wystraszyła mnie mama
- Jeju, mamo wystraszyłaś mnie, dzięki za colę - uśmiechnęłam się
- Przepraszam skarbie... A jak ty się w ogóle czujesz ? - mówiła lekko zdyszana
- Mamo co ty tak dyszysz ? - zapytałam zmieniając temat i lekko się uśmiechnęłam
- Aa.. bo wiesz... szpital jest duży, ciężko się tu połapać - odpowiedziała i również się uśmiechnęła
- Aa... wiesz, już niedługo będziemy znały ten szpital na pamięć... Przynajmniej ja - przypomniałam sobie o chorobie i posmutniałam. Mama chciała zacząć coś mówić aż zobaczyła uśmiech na mojej twarzy i odwróciła się w stronę drzwi. Stał tam mój kochany brunet. Od razu poprawił mi się humor. Trzymał coś za plecami co trochę mnie zdziwiło. Mama postanowiła nam nie przeszkadzać i wyszła z sali, twierdząc że idzie na papierosa i trochę pospacerować. Wychodząc z sali powiedziała do Dawida że ma się mną zaopiekować. Trochę się speszyłam ale i tak było to kochane.
- Hej, mogę wejść ? - zapytał Kwiat ciągle się uśmiechając. Miał taki cudowny uśmiech...
- Jasne, ty się pytasz ? Czekałam na Ciebie. Siadaj - poklepałam po łóżku aby usiadł . Nie musiałam się prosić, Dawid posłusznie usiadł i pocałował mnie w policzek na co ja oczywiście się zarumieniłam, najwyraźniej to zobaczył bo uśmiechnął się jeszcze szerzej. Nie wiem jak on to robi, mi dawno rozerwałyby się usta..
- Mam coś dla Ciebie - zaczął w końcu
-Tak ? A co to takiego ? - usmiechałam się
Dawid wziął moją rękę, zamknął mi oczy i położył coś w dłonie. Uśmiechałam się i pytałam:
- Dawid... co ty robisz ?
- Nic nie mów, zaraz zobaczysz - odpowiedział krótko i pozwolił otworzyć mi oczy. Na dłoniach miałam położony cudowny naszyjnik z diamentowym serduszkiem. Spojrzałam pytająco na Dawida.
- Podoba Ci się? - zapytał
- Tak, Dawid, ale nie musiałeś, on na pewno był drogi
- Cena nie gra roli, jeśli chodzi o Ciebie - po tych słowach myślałam że umrę, ale ze szczęści. Czułam jakbym znała Dawida przez kilka dobrych lat, a znamy się niecałe 2 dni, ciągle nie mogłam sobie przypomnieć kim tak na prawdę jest, w końcu go o to zapytałam.
- Dawid.... - spojrzałam mu w oczy
- Tak ? - zrobił to samo, miał cudowne oczy, mogłabym w nie patrzeć całymi dniami
- Kim ty tak na prawdę jesteś ? - zapytałam bez chwili namysłu
Dawid tylko spojrzał na mnie pytająco na co dodałam
- Ymm... znaczy, bo ja czuję, że znam Cię bardzo dobrze, kojarzę Cię ale nie mogę sobie przypomnieć kim jesteś.... - moją jakże ciekawą przemowę przerwał dzwoniący telefon
kawa z mlekiem buzi mnie tak codziennie staram się....
Nagle ucichło a Dawid dodał
- Dla Ciebie....
Spojrzałam na niego z niedowierzaniem. Chwila..... mam dzwonek ''Dla ciebie'' .... piosenkę hm..... Dawida.... Dawida..... KWIATKOWSKIEGO ! - wykrzyknęłam ostatnie słowo na co brunet spojrzał na mnie i tak szeroko się uśmiechnął. Nie wierzyłam własnym oczom i uszom i wgl wszystkiemu. Przecież to nie możliwe, to nie może być on. Nagle sobie wszystko przypomniałam, kim jest Dawid, to jak bardzo chciałam jeździć na jego koncerty, jak go pragnęłam przytulić, jak widziałam jego uśmiech... mimo tego że na zdjeciach i w komputerze... To wszystko powróciło.
- Dawid ! - wykrzyknęłam i mocno się w niego wtuliłam. Zaczęłam płakać, sama z siebie. Byłam pewna że nigdy go nie spotkam, a na pewno nie w takim miejscu i czasie.
- Tak... Skarbie nie płacz, jest dobrze, to tylko ja - powiedział lekko się śmiejąc i również mocno mnie przytulił
- To jest po prostu nie możliwe... To na prawdę ty ?! Jak ja mogłam tego nie pamiętać, przecież tak bardzo cię kocham, bardziej niż normalnego idola, jesteś kimś więcej, uratowałeś mi życie, mimo tego że byłeś kilka tysięcy km ode mnie wiedziałam że duszą jesteś obok mnie. Dziękuję Ci za wszystko, nigdy bym nie pomyślała, że mogę wpaść własnie Tobie pod auto, że to właśnie z Tobą będę siedziała na szpitalnym łóżku. Zawsze chciałam być na scenie i jechać na Twój koncert, ale to nigdy nie będzie możliwe, szczególnie teraz, gdy mam raka... - powiedziałam i znowu zaczęłam płakać. Dawid próbował mnie pocieszać, przez co może trochę było mi lepiej
- Nie płacz, ejj... Damy radę, jesteś silna, ja Cię na pewno nie zostawię, będę przychodził najczęściej jak tylko mogę, w dodatku mieszkam na przeciwko, damy radę, spełnisz marzenia - powiedział i się uśmiechnął. Chwilę siedzieliśmy tak w siebie wtuleni ale po jakimś czasie przerwał nam lekarz.
-No, no, no przepraszam, że przerywam hahah - powiedział na co od razu się zerwaliśmy
- Spokojnie, to tylko ja.... Weroniko musimy iść na badania - dodał
- Emm.. aa czy Dawid może iść ze mną ? - zapytałam niepewnie
Lekarz spojrzał na niego, na jego uśmiech hahah był taki przekonujący i w końcu doczekałam się odpowiedzi - Jasne ! Ale musi zaczekać przed salą - uśmiechnął się, spojrzał w kartę i wychodząc dodał - no chodźcie . Spojrzeliśmy na siebie, Dawid pomógł mi wstać i poczłapaliśmy do sali na 3 piętrze.
Super rozdział :DD
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać następnego :))))
Mega <3 Mogłabym wiedzieć kiedy będzie następny rozdział ? :***
OdpowiedzUsuńEkstra <33
OdpowiedzUsuń